Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
BogumiłaKlucznikPrezes klubu Leszek Cejrowski odebrał Puchar z rąk wiceprezesa PZPN Eugeniusza Nowaka. Podczas obchodów 90 rocznicy Klubu Sportowego Wisły Nowe. Miłym zaskoczeniem obchodów w ramach Młodzieżowych Mistrzostw Juniorów odbył się przy pełnych trybunach mecz Cracowia Kraków – Legia Warszawa. Mecz zakończył się wynikiem 1:1.Wielkie brawa dla władz i organizatorów spotkania.
BogumiłaKlucznik
Hubertus w Nowem
Pod koniec pażdziernika jak co roku odbywa się w Nowem święto Hubertusa, jest to święto myśliwych,leśników i jeżdżców na zakończenie sezonu.Pięknie prezentowały się konie z naszej nowskiej Huzarii.Na zakończenie była gonitwa za lisią kitą na błoniach nadwiślańskich.Wspaniałe widowisko przyciągnęło bardzo dużo mieszkańców Nowego i okolicy.
BogumiłaKlucznik
BogumiłaKlucznikDlatego coraz więcej młodych rodzin wyjeżdża za granicę…
BogumiłaKlucznikJa jestem zachwycona tym fotografem, jest to Giles Duley, który nie ma nóg i ręki,(od wybuchu miny) jego pasja to Afganistan,Pakistan ,zdjęcia robi jedną ręką i sa wspaniałe !Jego galerie są wzruszające….
BogumiłaKlucznikIstniejemy póki ktoś o nas pamięta…
Bracia Wojnowscy – Leszek i Bogdan
Ciągle chodzi mi po głowie myśl aby opisać w wielkim skrócie ,tragiczne losy wojenne synów starosty świeckiego Stanisława Wojnowskiego – Bogdana i Leszka. To byli przyjaciele mojej rodziny,często bywali w domu mojej babci Marty, koledzy moich wujków Kazimierza,Edmunda i Stanisława. Szczególnie także interesowały ich moje ciocie, dziewczyny wesołe i chętne na randki.Moja ciocia Zosia często chodziła do majątku do pani Wiesi, ponieważ razem chodziły do szkoły do jednej klasy w Kończycach i mieszkały kiedyś obok siebie.Poza tym ciocia moja często z panią Wiesławą (siostrą braci Wojnowskich ) szyła dla nich drobiazgi.Już na początku września 1939 roku Bogdan pierwszy doświadczył okropności wojny.Aresztowany pod zarzutem szpiegostwa w bestialski sposób wywieziony i zamordowany przez właściciela tartaku w Warlubiu Gintera Szwarca strzałem w głowę.Zwłoki Bogdana wrzucił do szamba. Po kryjomu przed Niemcami pan Maksymilian Piątkowski ( ojciec nauczyciela z Nowego Jana Piątkowskiego)pochował go przy pomocy księdza Jana Lange w zbiorowej mogile w Warlubiu. Drugi z braci Leszeks służył w wojsku razem z moim wujkiem Stanisławem Chyrkiem w Pułku Ułanów w Grudziądzu. Przyjechał na przepustkę do domu i został aresztowany i osadzony w areszcie w Nowem.Wywieziony do Mniszka i tam bestialsko rozstrzelany z resztą mieszkańców Nowego.Byli młodzi, wykształceni, wojna zabrała im wszystko to co najcenniejsze… młode jeszcze życie…
BogumiłaKlucznik„Gdy gaśnie pamięć ludzka – dalej mówią kamienie….
Stanisław Wojnowski – starosta
Zawsze chciałam przybliżyć wspaniałą osobę z Nowego a właściwie z majątku w Kończycach, ziemianina,patriotę, działacza na rzecz niepodległej Polski,posłem przez dwie kadencje Rzeczpospolitej,pierwszego starosty świeckiego STANISŁAWA WOJNOWSKIEGO.Był najwyższym urzędnikiem władzy państwowej w powiecie świeckim. Urzędował jako starosta świecki w latach: 24.o1.1920 – 13.03.1921r. Jeszcze zanim wybuchła wojna interesował się Nim wywiad niemiecki także jego rodziną i majątkiem.Już we wrześniu 1939 roku został aresztowany z rodziną i innymi mieszkańcami Nowego.Po kilku tygodniach gehenny zwolniony ze względu na zły stan zdrowia.W listopadzie 1939 roku z rozkazu SS musiał opuścić majątek i z rodziną wywieziony został do Warlubia do małego mieszkanka na 3 lata.W marcu 1940 roku kolejny raz został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Oranienburgu. Po wielu staraniach rodziny pan Wojnowski został zwolniony ze względu na ciężki stan zdrowia. Wrócił wychudzony i zdruzgotany psychicznie w 1943roku.Ciągle byli przesiedlani to Pastwiska to Osie.Koniec wojny nie oznaczał końca prześladowań, cierpień,głodu i upokorzenia.Polska Ludowa zabrała Mu wszystko co miał, majatek,inwentarz w imieniu prawa,ale najważniejsze zabrała MU godność. Po długich staraniach wygnany i upokorzony dostał jeszcze bardziej upokarzającą pensję 90 zł, a po kilkuletnich staraniach podwyżkę do 180 złotych.Tego jego chore serce już nie wytrzymało.Stanisław Wojnowski był wielkim patriotą,zacnym i szanowanym nowianinem i starostą, czyż nie zasłużył sobie na nazwę jego imienia ulicy lub skwerku w Nowem ? Bardzo chciałabym doczekać tej chwili, bo zasłużył sobie jak nikt inny!Szkoda także że pałacyk w Kończycach tak świetny kiedyś,dziś jest całkowicie zniszczony i zdewastowany, nic nie ma ze swojej świetności! To wielki wstyd dla nas wszystkicha szczególnie dla władzy Nowego że przez tyle lat nic nie zrobiliśmy! Wybudowaliśmy piękną Halę Sportową, jezioro Czarownic nam pięknieje,ładny mamy Ryneczek a o tak pięknym pałacyku zupełnie zapomnieliśmy! Czas najwyższy to naprawić ze względu na pamięć o staroście świeckim i jego tragicznie doświadczonej przez los rodzinie Wojnowskich …
BogumiłaKlucznikSpotkanie po 75 latach.
Od 1950 roku nie mieszkam w Nowem.Tam się urodziłem i stąd moja sympatia do tego miasta które często odwiedzam,gdyż są tam groby moich rodziców i dziadków.Często zaglądam na portal Nowego.
W zeszłym roku przeczytałem opisaną przez p.Zimną historię'” Radości i smutki babci Marty”. Zainteresowałem się tym artykułem bardzo ciekawie napisanym mając nadzieję że może w tych wspomnieniach trafię na kogoś znajomego. Jednak to co zobaczyłem przeszło moje oczekiwania.
Na kolejnej stronie zobaczyłem zdjęcie ślubne rodziców autorki tych wspomnień z 1942 roku a na nim ja z siostrą jako drużba. Byłem naprawdę zaskoczony gdyż tego nie mogłem się spodziewać. Czytając dalej zobaczyłem zdjęcia córek ze wspomnień babci czyli ciocie pani Zimnej-Marię,Mieczysławę,Antoninę. Cóż mówiło mi, że były one mi bliskie.
Przez wiele miesięcy próbowałem się skontaktować z autorką tych wspomnień. Nikt z kilku moich znajomych nie potrafił mi pomóc, dopiero dzięki uprzejmości pana Arka, który prowadzi stronę otrzymałem nr.telefonu do pani Zimnej.
Po rozmowie telefonicznej miałem przyjemność spotkać się z nią w Nowem i okazało się, że rzeczywiście się nie myliłem, ponieważ były one moimi opiekunkami. Z nieżyjącą panią Antosią miałem jeszcze kontakt po wojnie, nie miałem jednak pojęcia że jest osobą opisaną w/w wspomnieniach i że była bratową Marii i Mieczysławy. Otrzymałem nr.telef.do pani Marii z czego zaraz skorzystałem.Jej pierwsze słowa to”Jak to ładnie Kajtek że zadzwoniłeś”. Zaznaczam że jestem pradziadkiem ale słysząc to imię byłem naprawdę wzruszony. Spotkaliśmy się niedawno i było to niezwykłe przeżycie nie tylko dla mnie ale również dla pani Marii, która patrząc na mnie wspominała pewnie tego małego Kajtka. Okazało się że została ona wywieziona przez okupanta w 1939 r. do Gdańska i tam mieszka do dziś.
Obrazy artykułów: mypo75latachzacharki14.jpgNa spotkaniu przypomniała mi moje wczesne dzieciństwo i mam nadzieję że przy następnym spotkaniu dowiem się jeszcze więcej o tamtych czasach. Muszę jeszcze dodać że jest Ona naprawdę w świetnej formie co zresztą widać na załączonym zdjęciu. Przepraszam że się rozpisałem ale nieczęsto dochodzi do spotkania po 75 latach. Na załączonym zdjęciu z 1938-1939 roku jest pani Maria i ja z siostrą. Na drugim z listopada 2013 r. Ja z panią Marią po 75 latach.Kazimierz Zacharek
zdjęcia w galerii
BogumiłaKlucznik
Dom w drodze do nieba… żyć miłością …Wspaniałą osobą godną przypomnienia na naszym portalu jest siostra Mariola Mierzejewska, mieszkanka Nowego a pracująca w dalekiej Zambii – 37 km od Lusaki- Domu Dziecka w Kasisi, do niedawna był sierocińcem i ma ok. 270 podopiecznych. Do Kasisi dzieciaki trafiają z różnych środowisk. Najczęściej są to sieroty jak i dzieci porzucone przez rodziców. Zabierane są ze szpitali lub z ulicy! Przez szereg przykrych doświadczeń są to dzieci pełne cierpienia i bólu.W tym Domu Dziecka prowadzonym przez dyrektorkę siostrę Mariolę ich los ma szansę się odmienić . Siostry i wolontariusze zapewniają im podstawowe środki które są niezbędne do życia i rozwoju ,otaczają je miłością i opieką ,tak by mogły poczuć się jak w rodzinie .W Kasisi są dzieci chore na malarię,gruźlicę, różnego rodzaju zakażenia,ale szczególnie na HIV i AIDS.Dzieci bez nadziei na lepsze jutro. Bardzo wspomaga w Kasisi redaktor programów religijnych Szymon Hołownia który założył fundację i jest tam częstym gościem. Dzieci są tam szczęśliwe i nie są osamotnione. Zapewne wszyscy jeszcze pamiętamy małą Nelly której życie uratowała w ostatnim momencie siostra Mariola. Nelly była chora na guza mózgu, w Zambii była operowana ,ale dopiero przywieziona do Polski do Grudziądza na operację wycięcia guza ,sprawiło że Nelly przeżyła. Siostra Mariola to ciepła i przemiła osoba, nie bojąca się ciężkiej pracy , chorób, i życia w dalekim Kasisi w Zambii .Wszystkie siostry „stają na głowie” żeby dzieci mieli szansę przeżyć kolejny dzień, tydzień i miesiąc . Te dzieci rozumieją i wiedzą że dostali najważniejszą rzecz w życiu – możliwość samostanowienia. Kasisi to miejsce po prostu pozytywne,z mnóstwem uśmiechu , żartu, przytulania i spokoju.Tym ludziom należy się nasz największy szacunek, zrozumienie i wsparcie.Najbardziej boli wszystkich gdy któreś z dzieci umiera. Kładzie się je w malutkim pomieszczeniu nazywanym Kaplicą Odpoczynku. Tego samego dnia tuż za murem jest cmentarz, tam odprowadzają koleżankę lub kolegę wszystkie dzieci. Tu w Kasisi znika czas przeszły i czas przyszły! tu jest teraźniejszość! To miłość pomnożona przez codzienność ,zamiana beznadziei w nadzieję ,przy pomocy takiej osoby jak siostra Mariola i jej personel , kochanych przez wszystkich , modlą się by Bóg otworzył ludzkie serca! Tylko wtedy człowiek staje się zdolny do największych poświęceń. Dom Dziecka w Kasisi działa wyłącznie dzięki ofiarności ludzi dobrej woli. Wspomniana i wspaniała siostra Mariola zapewnia tym dzieciom nadzieję na lepsze jutro….
BogumiłaKlucznikZŁOTY JUBILAT
Mamy to szczęście …
W dniu 09-06-2013 nasza parafia obchodziła uroczyście Złoty Jubileusz 50 -lecia posługi kapłańskiej naszego księdza Proboszcza Józefa Talkowskiego. Urodził się w Łaszewie 26-03-1939r. Święcenia kapłańskie otrzymał w dniu 2 czerwca 1963 r. Pierwszą mszę odprawił w swojej rodzinnej parafii 16 -06 -1963r.Okres 50-ciu lat w kapłaństwie i duszpasterstwie ks.Jubilata zaznaczył się tak jak i w życiu każdego człowieka wieloma akcentami radosnymi jak i trudnymi których nie brakowało. Były to czasy PRL-u, zawsze wrogie kościołowi. Dopiero w czerwcu 1989 roku nastały lepsze czasy dla kościoła katolickiego. Ksiądz Proboszcz zawsze ma bardzo dobre stosunki z władzami i parafianami naszego miasteczka już 24 lata.Dziękujemy Mu za wszystkie przedsięwzięcia które dokonał w naszej parafii a było ich bardzo dużo, wymienię tylko niektóre: Dom Parafialny, dokończenie kościoła św. Maksymiliana Kolbe, freski, odnowiona kapliczka św. Jerzego, cmentarz.Nie sposób wszystkiego wymienić bo jest ich bardzo dużo. To bardzo cieszy i doceniamy trud Księdza Proboszcza , dziękujemy za wszystko Drogi Jubilacie.W tak pięknym i uroczystym Dniu ZŁotego Jubileuszu święceń kapłańskich życzymy Dostojnemu Jubilatowi Zdrowia, Szczęścia, Błogosławieństwa Bożego oraz wytrwałości i powodzenia na długie jeszcze lata życia w naszej wspólnocie.
SZCZĘŚĆ BOŻE !
BogumiłaKlucznikAni w to uwierzyć ….ani się pogodzić….
Niedawno minęła druga rocznica śmierci śp. Danusi Nowak – ” ośmiocyfrowej”. Starsi portalowicze zapewne pamiętają Jej ” Sznekę z glancem” i Florentynę. Pisała także na portalu świetne komentarze ,pełne ciepła i humoru ,które bardzo sobie ceniłam! Byłam Jej wierną czytelniczką. Pod Jej wpływem napisałam moje wspomnienia ” Radości i smutki babci Marty”. Danusia zachorowała na raka piersi ,wcześniej podleczony dał o sobie znać pięć lat później ze zdwojoną siłą. W jednym z ostatnich maili na portalu odczułam że Danusia się z nami tak dyskretnie pożegnała, ale nie przypuszczałam że nastąpi tak szybko to pożegnanie z przyjaciółką z portalu. Tak się cieszyłam jak dostałam od Niej maila z gratulacjami za ” Babcię Martę” ,bardzo Jej się podobały moje wspomnienia .Przedwczesna śmierć 31.08.2011 zabrała jedną z najlepszych wirtualnych przyjaciółek z portalu. Bardzo wzruszyłam się na spotkaniu autorskim w związku z wydaniem książkowym wspomnień z Jej synem Mariuszem Nowakiem. Jak pięknie i ciepło opowiadał o swojej Mamie, dziękował wszystkim za pamięć o Niej. Bardzo się ucieszyłam że chociaż nie było mi dane poznać osobiście Danusi to poznałam Jej wspaniałego syna. Dziękuję Ci Mariusz że przyjechałeś do Nowego i przybliżyłeś nam Jej osobę.A o Tobie Danusiu nie zapominamy , jesteś zawsze w naszych sercach……
BogumiłaKlucznikNIC NIE STOI W MIEJSCU…ani ludzie ,ani woda, ani czas…..
Taki lekarz się nie zdarza…
Bardzo chciałam wspomnieć na naszym portalu o jeszcze jednym wielkim i wspaniałym człowieku który całe swoje życie poświęcił mieszkańcom Nowego. Tą wspaniałą osobą którą pokochał to miasto jak diament na wiślanej skarpie był doktor Maksymilian Neuman.
Urodził się w 1889 roku. Studiował w Berlinie i tam ukończył studia w 1919 roku. Jako młody lekarz znalazł się w naszym miasteczku. Był to lekarz z powołania o wielkim sercu i wrażliwości ! Nigdy nie zdarzyło się aby komukolwiek odmówił pomocy, czy to w dzień czy w nocy! Znał tu wszystkich mieszkańców. Nie było rodziny czy domu w którym by nie był doktor Neuman. Znałam Go osobiście jako dziecko, przychodził i do mojego domu , bardzo często… Nie był Mu straszny mróz,zaspy, śnieżyca, zawieja czy deszcz. Z ogromną troską wpadał niespodziewanie do pacjenta i wypytywał o zdrowie, czy bierze leki oraz jak się czuje! Pod koniec wojny żołnierze radzieccy prowadzili w kolumnach jeńców niemieckich, brudnych , wystraszonych w łachmanach szosą na Grudziądz i dalej … nowianie w jednej z kolumn zauważyli wyczerpanego doktora Neumana. Zawiadomili żołnierzy że to nasz Polski lekarz z Nowego. Po konfrontacji został zwolniony z tego marszu śmierci ! Do końca życia doktor Maksymilian Neuman był wdzięczny mieszkańcom Nowego. Po śmierci został pochowany w rodzinnym grobie w Kończewicach koło Tczewa. Możemy tylko żałować że nie leży na tutejszym cmentarzu. Mieszkańcy nigdy o Nim nie zapomnieli, także działkowicze, nadając w dowód wdzięczności 1 maja 1980 roku swoje działki Jego nazwiskiem.Z takiego lekarza jakim był doktor Maksymilian Neuman możemy być dumni za jego skromność , pracowitość i poświęcenie się dla drugiego człowieka. Wybrał nasze Nowe, poświęcił tu życie, pokochał jego mieszkańców…takiego lekarza w obecnych czasach nie ma i długo nie będzie ……- AutorWpisy









Bardzo chciałam wspomnieć na naszym portalu o jeszcze jednym wielkim i wspaniałym człowieku który całe swoje życie poświęcił mieszkańcom Nowego. Tą wspaniałą osobą którą pokochał to miasto jak diament na wiślanej skarpie był doktor Maksymilian Neuman.